poniedziałek, 6 stycznia 2014

Efekt placebo



Podczas II Wojny Światowej, po jednej z krwawych bitew rannym żołnierzom w szpitalu, dawano mieszankę soli i pieprzu (czy coś w tym stylu), wmawiającym im, że jest to najnowocześniejszy lek przeciwbólowy. Po jakimś czasie, większość pacjentów twierdziła, że ból minął w pewnym stopniu lub całkowicie. 

Pewnie wielu z Was słyszało o efekcie placebo. Dla tych którzy nie znają, definicja brzmi: jest to podanie pacjentowi środku obojętnego dla jego zdrowia. Chory nie wie, że nie jest to prawdziwe leczenie, lecz pozostaje w przekonaniu, że terapia daje pozytywne rezultaty.
Zdarzało mi się parę razy wyjeżdżać podczas wakacji na rekolekcje. Niektórzy z moich znajomych opiekujących się dziećmi opowiadali mi, jak to taki maluch przychodził do nich z bólem brzucha czy głowy. Dawano mu „lekarstwo” które naprawdę było cukierkiem. Po chwili stawało się cudowne ozdrowienie. 

Nie odnosi się to jedynie do medycyny, lecz do wszystkich sfer naszego życia. Dobrym przykładem są nasi polscy „szaleni” gimnazjaliści. Piją po raz pierwszy na imprezie, aby przypodobać się innym. Po wypiciu malutkiej ilości alkoholu, nagle robią się nie do końca trzeźwi. Oni nie zawsze udają, oni myślą, że tak jest naprawdę, a w krwi mają jakieś 0,1 promila. Kiedyś mój znajomy opowiadał mi jak pewni kolesie pokazywali jacy to oni są nietrzeźwi po wypiciu dwóch kieliszków wódki. No bez jaj… Taka ilość może upić jakiegoś Amerykanina czy Włocha, ale nie Słowianina, tym bardziej Polaka! Albo ci kolesie udawali w jakim są stanie, ponieważ bali się więcej pić, a że mieli braki w asertywności, wymyślili, że są pijani, lub zadziałało tu placebo. Myśleli, że po takiej ilości będą spici całkowicie. 

Kiedyś z przyjacielem planowałem, aby komuś wlać do butelek ze zwykłym piwem, browaru bezalkoholowego. Zastanawialiśmy się, czy po wypiciu kilku sztuk wyglądałby na kogoś mającego w krwi promile. Niestety eksperyment póki co nie doczekał się realizacji, może ktoś zechce za nas to zrobić? Jednak przypuszczam, że efekt będzie taki, że ofiara, po wypiciu kilku browarów bezalkoholowych, będzie się zachowywała jakby to naprawdę były napoje z procentami.

Na koniec przykład z mojego osobistego życia. Dziś z rana byłem rozleniwiony, jedyne o czym marzyłem to spać, musiałem się dość ostro zmuszać do jakiegokolwiek działania. Wypiłem kawę i nagle cud! Stałem się pełen chęci i pomysłów. Pragnę działać! Zastanawia mnie czy kawa naprawdę tak pobudza mój organizm, lub czy sam siebie nie oszukuję. Wiadomo, że kofeina ma właściwości pobudzające, ale u mnie to już lekka przesada, działa jak jakiś cudowny eliksir. Cóż, jeśli ktoś mnie kiedyś spotka, niech da mi do picia jakiś napój który smakuje, wygląda i pachnie jak kawa, lecz nie pobudza, dowiemy się prawdy.



Placebo to strefa naszej psychiki która nie jest do końca zbadana, często się zdarza wśród chorych, że sama wizyta lekarza poprawia nastrój chorego, po czym twierdzi, że lepiej się czuję. Wiele jest przypadków, kiedy ktoś ozdrawiał bez brania konkretnych leków, lecz dzięki efektowi placebo. Ciekawi mnie, co byłoby, gdybyśmy lepiej to poznali? Gdybyśmy sami nauczyli się oszukiwać własny umysł? Mielibyśmy darmowe lekarstwo na wiele przypadłości. Np.: Nie moglibyśmy zasnąć w nocy, lecz podajemy naszemu umysłowi fałszywą informację, że na bezsenność pomoże nam masowanie własnego czoła. Wykonujemy to, po czym zasypiamy jak suseł. 

Efekt placebo, to jedyny przypadek kiedy oszukiwanie jest czymś dobrym. Gdyby zechcemy lepiej poznać tą sferę życia ułatwi nam wiele obchodzenie się z wieloma problemami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz