Ostatnio
będąc na dworcu autobusowym, podszedł do mnie stary znajomy. Lekko mnie zaskoczyło, dawno się nie
widzieliśmy. Był dość uprzejmy i dobrze się z nim rozmawiało. Po jakimś czasie
się pożegnaliśmy, on wszedł do autobusu, ja załatwiać swoje sprawy. Jak się
później okazało, obok niego siadła przyjaciółka mojej dziewczyny, która w smsie
napisała, że słyszy jak ten koleś z którym wcześniej tak przyjaźnie
rozmawiałem, teraz na głos obrabia mi tyłek.

Więc
czy w akcie odwetu, powinienem także zacząć obrabiać tyłek znajomemu który mi
to samo sprawił? Zapytam, czy jeśli tak postąpię to coś kurde osiągnę? Pokażę,
że jestem lepszy? Jedyne co w tedy udowodnię, to swoje podobieństwo do niego,
skoro tak samo czynię.
Także
nie mam zamiaru iść w jego ślady, gdyby każdy z nas, miałby zacząć czuć
nienawiść do każdego takiego osobnika – jak wcześniej wspomniałem, musielibyśmy
znienawidzić w cholerę osób i jeszcze więcej.
Co to
może sądzić o nas, że jesteśmy przez innych obgadywani? Może naprawdę mają do
tego powód? Powinniśmy sobie wziąć do serca co ktoś o nas mówił? W tym wypadku
to raczej nie. Tylko człowiek który każdemu się podlizuje, nie ma swoich własnych
racji nie będzie miał negatywnego zdania wśród innych.
Jeśli
ktoś za plecami mówi o drugiej osobie coś złego – myśląc, że to kiedyś dotrze do
niego po czym uczyni go lepszym jest w błędzie. Jeśli chcemy by przyjaciel coś
zmienił w sobie coś złego, to jedyną alternatywą jest powiedzieć mu to w cztery
oczy. Innego sposobu nie
ma.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz